„Ciemności” jak broczenie we współczesnej głupocie

Nie jesteś tego częścią. Wmawiasz sobie, że Twoje decyzje są inne, buntownicze, nieugięte. Dryfujesz obok tego oceanu, który oblewa Cię ze wszystkich stron. Wchodząc do teatru na „Ciemności” pamiętaj, że jesteś wyjątkowy, wyróżniasz się swoją niepowtarzalnością. A jeśli nie? Utoniesz!

Pamiętam wykład prof. Jerzego Jedlickiego na Uniwersytecie Warszawskim z okazji 80. rocznicy urodzin prof. Bronisława Geremka. Profesor nie pozostawiał nam wątpliwości, w jakim świecie młodym studentom przyjdzie funkcjonować. Niebezpieczny układ, jaki serwuje nam codzienność, jak w zwierciadle odbijają „Ciemności” Teatru Żeromskiego w Kielcach.

Profesor Jedlicki mówił wtedy:

Naprawdę trudno jest wskazać kierunek rozwoju naszej epoki. Czy będzie zmierzać w stronę pogłębionego zróżnicowania, czy uniwersalizacji zjawisk, choćby poprzez zatarcie granic między kulturą popularną i wyższą, poprzez zmiany w funkcjonowaniu państwa demokratycznego i wpływy wielkich korporacji, poprzez odrodzenie się wojen religijnych, np. w Afryce (Uganda, Nigeria)? Na dobrą sprawę nikt nie zdoła przewidzieć, czy i jakie nadejdą rozstrzygnięcia tych przeciwieństw i jakie kolejne płaszczyzny tarcia pojawią się wskutek działania powyższych tendencji”

Dodawał także, że największym zagrożeniem współczesności są rzesze studentów, którzy z solidnym wykształceniem nie będą mogły odnaleźć się na rynku pracy. Dla młodego studenta taka wizja była przerażająca. Nic więcej dodać nad to, że słowa Profesora, tak jak diagnoza, że żyjemy w „świecie zwyrodniałym” są trafne, wizjonerskie, prawdziwe. Nic bardziej dekadenckiego.

„Lamenty – powiada Leszek Kołakowski – zdają się wszechobecne, nad jakąkolwiek się dziedziną życia zastanawiamy, mamy naturalną skłonność pytać: <<Co się z tym złego stało?>>, i rzeczywiście pytamy: co się złego stało z Bogiem? z demokracją? z socjalizmem? ze sztuką? z seksem? z rodziną? ze wzrostem ekonomicznym? Zdaje się, jakbyśmy wszyscy żyli w poczuciu wszechobecnego kryzysu, nie umiejąc wszelako jasno określić jego przyczyn, chyba że uciekamy się do jednowyrazowych pseudorozwiązań (<<kapitalizm>> <<zapomniano o Bogu>> itd.). Optymiści są często bardzo popularni i ludzie słuchają ich chciwie, ale w kręgach intelektualnych spotykają się z szyderstwem: wolimy być posępni.” L. Kołakowski „Moje słuszne poglądy na wszystko”.

Wspominając Profesorów i ich rozmyślania dryfuję razem z inspiracją Moniki Strzępki „Jądrem Ciemności” do ukazania współczesnej widokówki z podróży do istoty naszego świata, tego świata. „Ciemności” nie są pod tym względem pomysłem nowym, ale nie sposób odmówić im zadziornego potraktowania dekadenckiej diagnozy teraźniejszości. W pełni sił, wigoru, z dyplomem za pazuchą jesteśmy nadal „murzynkami”, którzy co dzień wstają, by udać się do współczesnej fabryki – korporacji. Uwikłani w sieć zależności niekiedy nie dostrzegamy swojej biedy, poniżenia i ograniczeń. „Ciemności” to spektakl, który mówi „jesteś tylko pionkiem w grze” i dodaje: „wszyscy nimi jesteśmy”.

Tekst spektaklu opracowany przez Pawła Demirskiego to idealne, trafne, dosadne szpilki. Można pomyśleć o tej adaptacji jak o laleczce voodoo. Uwspółcześniony język jest magiczny, a każda wymiana zdań między bohaterami zniewygadnia widza, kopie go, nakłania do wyrywania włosów z głowy, potów ze zgryzoty. Kiedy wychodzę po tych wstrząsach mam ochotę wykrzyczeć: „dalej tak żyć nie będę”. Tylko czy chwilowa decyzja jednostki jest w stanie sprawić, by w mroku pojawiło się światełko? Zdaniem twórców spektaklu „Ciemności” wszyscy broczymy w tej samej głupocie, niezrozumieniu, niekontrolowanej dżungli zła. Jesteśmy jak zwierzęta, które przyzwyczaiły się do karcenia batem, które przywykły do zaspokajania jedynie swych podstawowych potrzeb. Oczywiście jedną z głównych są pieniądze.

„Ciemności” to wyjątkowy spektakl i wiele może zostawić na duchu tym, którzy tylko zechcą spojrzeć na siebie autentycznie i przyznać się przed sobą samymi jak żyją naprawdę. Nie chodzi jedynie o przyznanie racji, ale o oczyszczające przeżycie grozy. Łudzenie się, że „ja taki nie jestem”, „tacy są inni”, „mój świat tak nie wygląda”, „jestem ponad to” jest tylko kolejnym dowodem na własną ślepotę. „Ciemności” otwierają oczy na to, co zamiatamy pod dywan:

„Europa w ogóle chyba stoi przed wyzwaniem wymyślenia siebie na nowo. A model korporacyjny, agresywny wobec ludzi i przyrody ma się świetnie” – mówi Paweł Demirski.

Spektakl raczej nie daje nadziei na nowe jutro i lepsze czasy, ale z pewnością po nim trzeba „wymyśleć siebie na nowo”, bo ta sztuka dezintegruje, rozsypuje wszystkie pięknie poukładane w głowie schematy, wgniata w teatralny fotel. Gdy wychodzisz z teatru jesteś pusty, łapiesz haustami przeszywające mroźne powietrze i pytasz siebie: kim ja jeszcze mogę być…

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s