„2118. Karasińska”: wy(u)cieczka od teraźniejszości

Kładziemy się w grobie i wąchamy kwiatki. Spotykamy się z robotem i tańczymy z nim bez pamięci. Zapominamy wspomnienia i na śmietnisko wywozimy rodzinę. Świat się sypie, a my odradzamy się w postaci nieznanych dotąd stworzeń. Teraz i za sto lat możliwe jest wszystko.

Cyfrowy twór, awatar Shudu, to wyobrażenie czarnoskórej, pięknej, żeby nie napisać idealnej kobiety, które zdobywa obecnie sukcesy w świecie mody. W Polsce samotne kobiety kupują silikonowe lalki Reborn, by poczuć się choć przez jakiś czas matkami. W nieco odległej Japonii śluby biorą roboty. Na razie nie dochodzi do mezaliansów, ale Japończycy już zastanawiają się, czy będzie im dany kiedyś ślub z robotem-kobietą. Kobiety zapewne też kiedyś poszukają wygodniejszych rozwiązań na związki. Połączenie świata człowieka ze światem robotów, lalek i innych sztucznych ludzi wydaje się już teraz nieuniknione… Jak widzę swoje 2118? Przyszedłby do mnie mój silikonowy, napędzany maszyną mąż z filiżanką herbaty, wokół turlałyby się porozrzucane małe, lalkowate dzieci, a ja włączałabym ich wszystkich do prądu tylko wtedy, kiedy miałabym ochotę na rodzinne ciepełko. Czasem jeździłabym gdzieś bardzo daleko, żeby spotkać człowieka z krwi i kości, ale nigdy przecież nie miałabym pewności, że jest rzeczywiście prawdziwy. Czy spektakl Karasińskiej „2118” porusza wyobraźnię?  No cóż… niepodobna nie chcieć dodać własnej sceny do spektaklu. Tak stoję po sztuce i ciągniemy ją dalej:

– Słuchaj, a wyobraź sobie, że w 2118 ludzie latają i… ble, ble, ble…

– Słuchaj! Ja mam lepszy pomysł – ryją w ziemi jak krety i… ble,ble, ble.

Wymyślamy i śmiejemy się do rozpuku. Własne pomysły przeplatamy scenami ze spektaklu, które były powalająco zaskakujące, mocne i wyśmienicie zagrane. Nie możemy przestać sypać humorystycznych anegdotek. Wprawieni jesteśmy w wyśmienity humor. Gdy wracam do domu dostaję telefon:

– Wiesz co? To jednak jest smutne. My już w ogóle nie myślimy o przyszłości na serio, prawda?

Ano, nie myślimy i Anna Karasińska ładnie to sobie wymyśliła, żeby nas omamić dobrym humorem, wiedząc, że on pączkuje w trwogę przed nieznaną przyszłością, wiedząc, że ją oswaja, ale nagle zdajemy sobie sprawę, że gdzieś mamy przyszłość naszych dzieci, wiedząc, że zdamy sobie sprawę z tego, że niewiele robimy dla świata i kiedyś ten świat nas połknie, będziemy jak te śmieci na rodzinnym wysypisku.

Przyszedł Ci do głowy inny przykład na „wariactwa” naszych czasów? Karasińska swoją niepochamowaną wyobraźnią zabierze Cię w podróż po jej niezwykłych projekcjach świata za sto lat i będzie w tym nieco humoru, bo zwykliśmy na takie pomysły reagować śmiechem, ale za uśmiechem kryje się nieco obawy o losy przyszłości i nieco smutku o to, jak fantastyczne wizje przypominają niekiedy przerysowaną co prawda, ale jednak codzienność.

„Ich spektakle są projektami odległej przyszłości – teatralnej, ale i pozateatralnej. Niejako z definicji twórcy stają wobec konieczności zaprojektowania nie tylko teatru XXII wieku, ale również społecznego otoczenia, w którym ów teatr będzie funkcjonował” –  mówi Tomasz Plata, kurator cyklu 2118.

Karasińska proponuje teatr w najczystszej postaci osadzony na kunszcie, plastyczności i magnetyzmie aktora. Prosta scenografia, proste światło, proste stroje, jednym słowem wszystko jest tłem do tego, co robi aktor. Zdaje się, że ma on działać spontanicznie, a my mamy się łapać w tę pułapkę ułudy autentyczności. Teatr XXII wieku Karasińskiej jest takim teatralnym tworem, do którego pasuje tylko wyraz „nowy”.

Jak pisał Yi-Fu Tuan:

„Zamknięta i uczłowieczona przestrzeń staje się miejscem. W porównaniu z przestrzenią, miejsce jest spokojnym centrum ustalonych wartości. Istotom ludzkim potrzebne jest zarówno miejsce, jak i przestrzeń. Życie człowieka jest dialektycznym ruchem miedzy bezpiecznym schronieniem a przygodą, przywiązaniem a wolnością. W otwartej przestrzeni można intensywnie odczuć walory miejsca, a w samotności zacisznego miejsca ogrom rozciągającej się poza nim przestrzeni staje się dojmujący.”

Takie właśnie miejsce spotkania tworzy Karasińska. Jej teatr to przestrzeń wspólna, w której obie strony sceny wydają się być blisko. Jest to teatr, w którym umowność zastąpiona jest doznawaniem, przeżywaniem, byciem, złapaniem w absurdalną pułapkę prawdziwości. Tak doświadcza się przestrzenności przez doznawanie miejsc, zarówno tych tu i teraz, jak i tych 100 lat później. Wehikułem czasu wybraliśmy się w różne miejsca i nie pisnę nic więcej w jakie, ale wycieczka należy do udanych i niezapomnianych oraz uzależniających od „Nowego” Teatru.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s