Buch i bach i „Klątwa” rzucona!

Teatr atakuje! Teatr, który mierzić ma. Taki, co wierci dziurę w poglądach, postawach i wierzeniach. Obok „Klątwy” jednak mimo wszystko można przejść z uśmiechem na ustach…

Kontrowersyjny spektakl ma to jedno kluczowe wpisane w siebie założenie, że ma budzić. Karmi się oburzeniem, niezgodą, zniesmaczeniem i tym podobnymi emocjonalnymi reakcjami widzów. Z tego punktu widzenia trzeba przyznać „Klątwie”, że jest mistrzowską sztuką w swoim gatunku. Powystrzelani z karabinów zmontowanych z krzyży widzowie śmieją się do łez lub marszczą twarze w wyrazie pogardy dla obrazoburczej sceny i tak „Klątwa” osiąga swój moim zdaniem najwyższej wagi cel, bo pokazuje, jak się różnimy, jak przez różne okulary i przesłony patrzymy na polską rzeczywistość.

Nic nie może mnie ruszyć

Przed spektaklem słyszałam o dildo przymocowanym do plastikowego posągu papieża. Słyszałam też dyskusję o tym, czy ta scena jest komukolwiek potrzebna. Wysłuchiwałam też skarg na tabliczkę uwieszoną u szyi Jana Pawła II „Obrońca pedofilów”. Zachodzę jednak w głowę, dlaczego nikt nie mówi na ulicy, która to przecież miała się nasycać kontrowersjami, o jeszcze mocniejszych scenach, które ten spektakl zawiera. Cisza też panuje o tym, że to niezwykły obraz rzeczywistości, krzywe zwierciadło naszych dusz,  zdystansowana sztuka o lata świetlne i właśnie przez to po prostu zabawna.

Prawdziwy penis aktora w ustach wydrukowanego na kartce zdjęcia reżysera (Olivier Frljić). Kiedy aktor bez ani kruszyny żenady odważa się na taką scenę, obraża tym samym swojego szefa i na dodatek opatruje to genialnym monologiem, mamy do czynienia z „istnym szaleństwem”.

Działania aktorów są tak absurdalne i pozbawione ograniczeń, że doprowadzają do salw śmiechu większości widzów. Mniejszość zamyka oczy w odruchu wzgardy. Zastanawiam się, dlaczego ta i tym podobne sceny zmuszają mnie do tego bym chciała więcej, bym oczekiwała od aktorów kolejnych demolek moralnych, przekroczeń i obscenicznych działań. Dlaczego przełamywanie społecznych kodów tak bardzo wciąga?

Może przygotował do takiego teatru moje pokolenie film, a może gry komputerowe. Pewne jest jednak to, że w obecnych czasach nie pozostało zbyt wiele dla teatru jak nadążać za odbiorcami i vice versa. „Klątwa” jest dowodem na gonitwę postaw. Aktorzy szokują, ale i nie na darmo pilnuje ich w teatrze policja. Zbulwersowana widownia także zaskakuje aktorów. Niemniej nikogo nie powinno obchodzić kto tu ma rację, bo przecież wyraźnie sztuka zaznacza przez swoją formę i meta-teatralne sceny, że prawda leży po środku, czyli dokładnie tam, gdzie przepiłowany, drewniany krzyż. I nie da się oprzeć wrażeniu, że nad „Klątwą” coś wisi, jakieś złowieszcze pomruki ulicy. Cóż jeśli to twórców i wykonawców zadowala? Czy jest sens wywoływać burzę?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s