Uwaga! To jest wyznanie miłosne! „Burza” Warlikowskiego

dnia

Spektakl ma już kilka lat, dlatego kto go jeszcze nie widział szybko radzę nadrobić zaległości. Oglądam go po raz kolejny i sama sobie nie mogę uwierzyć, że za każdym razem czuję przypływ czegoś świeżego, nowego, oczyszczającego. Rytm Shakespeare’a znika, a ja spokojnie poddaje się temu „wchłanianiu magii teatru”. W tekście link do spektaklu, który można obejrzeć przez internet.

Raz Go rozumiem, innym razem wcale. Bywa nieuchwytny, plądruje jakieś rozhulane oceany intelektualizmu. Przekracza granice nie tylko rozumienia, lecz także zgody na odbieranie wizji, które proponuje. Czasami drażni, innym razem wchłania się jego idee bezpośrednio przez ciary na skórze. Próbowałam stawiać mu opór, dziwić się, buntować, a skończyło się… miłością. Dzisiaj, po obejrzeniu „Burzy” mogę już wyznać: KOCHAM WARLIKOWSKIEGO! Co ma zatem w sobie ten spektakl takiego wyjątkowego?

Starałam się jakoś tłumić swój zachwyt, ale niestety muszę napisać – WSZYSTKO. Ten spektakl jest przedziwnie kompletny, precyzyjnie skomponowany, pulsuje rytmicznym tętnem.

Po pierwsze język. Mamy tutaj klasyczny tekst, a już po 2 minutach spektaklu tak łatwo o tym zapomnieć. W głosach aktorów czuć emocje, modulują, interpretują, robią cuda ze swoją szczękową aparaturą. Doskonały popis Celińskiej w piosence: „What a Wonderful World” na długo zostaje w pamięci.

Po drugie „oniryczny rys” jakaś magia w prowadzeniu scena po scenie. Zamysł publiczności jako duchów osadzonych na wyspie. Włączenie nas w akcje i koniec końców oddanie nam prawa do przyniesienia ulgi aktorom. Więcej nie napiszę – trzeba zobaczyć.

Po trzecie „dopasowanie i spójność”. W tym spektaklu doprawdy nic nie odciąga uwagi widza od gry aktorów. Scenografia w pełni wykorzystana staje się bardzo naturalną przestrzenią. Stroje? Trudno wyobrazić sobie inne. Tak bardzo współgrają z postaciami. Światło? Totalna harmonia z biegiem wydarzeń, po prostu istne czary.

Mój kochany W. nie boi się jak zwykle mocnych akcentów. Tym razem w postaci nawiązań do jeszcze aktualnej historii (scena władców w Samolocie), czy polskich tradycji (obrządek ślubny). Dla złaknionych wątków społecznych, czy politycznych wręcz też zatem smaczki się znajdą.

W 2008 roku po „Burzy” pisano o Warlikowskim, że z barbarzyńcy przedzierzgnął się w klasyka. A co mówił autor: „Wyszła piękna baśń szekspirowska, bardzo estetyczne przedsięwzięcie. W tym czasie w Polsce toczyła się debata o Jedwabnem, która zmusiła nas do konfrontacji z bolesną przeszłością, padły słowa o przebaczeniu – wtedy zobaczyłem, że Burza jest właśnie o tym”.

Cały spektakl można obejrzeć na stornie:

https://ninateka.pl/film/burza

Nagrody:

Feliks 2003 dla Magdaleny Cieleckiej za drugoplanową rolę żeńską.
Feliks 2003 dla Krzysztofa Warlikowskiego za reżyserię.
Złoty Yorick, nagroda Fundacji Theatrum Gedanense dla najlepszego przedstawienia szekspirowskiego sezonu 2002/2003.
Nagroda im. Aleksandra Zelwerowicza przyznawana przez miesięcznik „Teatr” dla najlepszej aktorki sezonu teatralnego 2002/2003 dla Renate Jett za rolę Kalibana.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s